ASPress - czasopisma pedagogiczne


ARCHIWUM WYDAŃ CYFROWYCH
       
Język Niemiecki



Wydania z lat 2009-2016 dostepne są w wersji elektronicznej jako pliki PDF. Są one identyczne z wersjami drukowanymi. Jednakże nie zawierają materiałów, które były na płytach CD/DVD dołączanych do niektórych wydań drukowanych.
W wersji drukowanej dostepne jest tylko jedno wydanie - 3/2016.
Więcej


Zbiór 52 felietonów poświęconych współczesnej Polsce, Polakom, polityce, roli telewizji i mediów we współczesnym świecie, globalizacji i konsekwencji wynikającej z naszego otwarcia na świat.
Wydanie w postaci pliku PDF
Cena 10 zł.
Zamów


Książka o podróżach, poznawaniu, odkrywaniu i podbijaniu świata, o pokonywaniu kolejnych horyzontów ludzkiego rozwoju. Ludzie wędrują od wieków, zawsze chcieli zobaczyć, co jest za kolejną rzeką, górą, morzem, za nowym horyzontem. Ta wędrówka pozwoliła najpierw poznać naszą planetę, a dziś już zaprowadziła człowieka poza granice Układu Słonecznego. Kim są ci, którzy zmieniają historię świata? Dlaczego Krzysztof Kolumb odkrył Amerykę, a Mikołaj Kopernik „poruszył” Ziemię?
Wydanie w postaci pliku PDF.
Cena 10 zł.
Zamów

Wydanie drukowane



Historia powstania  * Dane techniczne * Słynne rajdy * Rozwiązania konstrukcyjne

Pierwszy pojazd z napędem na obie osie skonstruowano w 1824 r. a więc ponad pól wieku wcześniej od samochódu. Jednak dopiero wojskowi amerykańskiej armii jako pierwsi chcieli mieć pojazd, który pojedzie każdą drogą, pokona głębokie rowy  i wyposażony będzie we wciągarkę, tak by mógł poruszać się w każdym terenie.
Cena 10 zł.
Zamów

Wydania specjalne "Geografii w Szkole"

2011

2010

2009

2008


Cena kompletu wydań 50 zł
Cena jednego wydania 10 zł
Zamów



Nowość!


Więcej

Artykuły archiwum

16.05.2016

Muzea sprzymierzeńcem szkoły

(Historia). Polska ma ciekawe tradycje muzealne. Zapoczątkowały je średniowieczne kolekcje kościelne. Ekspozycje świeckie zaczęły powstawać w XVI wieku. Miały one charakter galerii sztuki lub tzw. gabinetów osobliwości, dlatego też za pierwsze muzeum na ziemiach polskich uważa się Świątynię Sybilli z towarzyszącym jej Domkiem Gotyckim w Puławach, zbudowaną na początku XIX wieku z inicjatywy Izabeli Czartoryskiej. 

Pierwsze polskie muzea

Wkrótce powstały następne. Gromadzono w nich głównie  zabytki i pamiątki narodowe, które chętnie pokazywano większej publiczności. Reprezentowały one świat narodowych pragnień, wyobrażeń, lęków, legend czy wręcz bajek. Placówkami naukowymi i dydaktycznymi stały się one dopiero po 1918 roku. Dziś w Państwowym Rejestrze Muzeów znajdujemy 121 (bez oddziałów) takich podmiotów. Znacznie więcej z nich prowadzą samorządy, organizacje pozarządowe, instytucje kościelne, osoby prawne i fizyczne. Ich liczba z pewnością przekracza 1000. 
Muzea od dawna cieszą się dużym zainteresowaniem dydaktyków historii. Świadczą o tym liczne opracowania metodyczno-instruktażowe. Muzea traktowano w nich na ogół jako placówki pełniące funkcje wspomagające proces nauczania i uczenia się historii oraz wzbogacające warsztat pracy nauczyciela. Lekcje muzealne uważano za jedną z pozaszkolnych form kształcenia, kojarzoną z wycieczkami. Prawdę mówiąc, nie wiązano z nimi nadzwyczajnych oczekiwań z racji towarzyszących im trudności organizacyjnych i kompetencyjnych. Wykraczały one bowiem poza szkolny system klasowo-lekcyjny, obowiązujące programy nauczania, kwalifikacje nauczycieli i muzealników oraz akceptowane sposoby formułowania celów kształcenia. Były więc bardziej propozycją niż rzeczywistością dydaktyczną.
 
Czas na zmiany
Obecnie sytuacja bardzo się zmieniła. Jak zauważa Barbara Wagner, w Polsce można odnotować ciekawy i zapewne dłuższy proces. Po pierwsze – tradycyjne nauczanie, skupione w szkołach, traci swą moc. Zaledwie kilka procent maturzystów wybiera historię na egzaminie dojrzałości. Nauczanie w placówkach szkolnych zostało poddane presji testów i ewaluacji zewnętrznej, dlatego przestaje, tak jak dawniej, kształtować kulturę historyczną. Po drugie – rolę kulturotwórczą i edukacyjną przejmują inne instytucje, z muzeami na czele. 
Muzea starają się zająć coraz więcej miejsca wśród podmiotów kształtujących świadomość historyczną społeczeństwa. W tym celu przeszły od praktyki „sakralizacji” obiektów i popularyzacji wiedzy (działalność oświatowa) do aktywności edukacyjnej (aktywne uczestnictwo w obcowaniu z historią, zmierzające do „zmieniania ludzi” przez kształtowanie postaw i nawyków pożądanych w demokracji). 
Dokonało się w nich przesunięcie nacisku z wiadomości przyswajanych (model pasywno-komplementacyjny) na wiedzę zdobywaną i użytkowaną samodzielnie (model aktywno-refleksyjny). W wielu wypadkach muzea stworzyły ofertę ciekawszą od tej, którą dysponują szkoły (...)
 
 
Muzea sprzymierzeńcem szkoły
Muzea są więc najbardziej naturalnym sprzymierzeńcem szkoły. Otwierają drogę do celów i efektów, o których trudno nawet myśleć w zamkniętych przestrzeniach klasowych. Są one przecież miejscami i nośnikami historii, komponentami kultury pamięci, ogniwami komunikacji społecznej i ośrodkami oddziaływania społecznego, a także ważnymi miejscami uczestnictwa w kulturze. Dobrze wpisują się w tzw. przewrót polisensoryczny (wzajemne wspomaganie procesu dydaktycznego przez słowo, obraz, dźwięk, zapach, dotyk itd.). Przewyższają one pod tym względem internet, który – mówiąc pół żartem, pół serio – wielu młodych ludzi uważa za najbardziej przyjazne środowisko człowieka.
Muzea mogą być znakomitym miejscem namysłu nad przenikaniem się przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Wizyta w muzeum uruchamia bowiem proces poznawczy […], który łączy poznawanie historii z autorefleksją egzystencjalną, tzn. refleksją nad własnymi postawami, opiniami i zachowaniami. Proces ten staje się komponentem myślenia o nas samych w teraźniejszości i przewidywanej przyszłości. Wyzwala to twórczą aktywność uczniów, pobudza ich osobiste doświadczenia, skłania do działania. Pozwala na dostrzeżenie wielości faktów i problemów, składających się na holistyczny obraz świata, w postaci synchronicznej i kontekstualnej. Uczy postrzegania problemów w ciągach logicznych i współzależnościowych. 
Miejsca te są też swoistym poligonem, na którym następuje nie tylko przyswajanie, lecz także weryfikacja i konkretyzacja wiedzy historycznej. Sprzyja to integracji myślenia konkretno-przedmiotowego z teoretyczno-abstrakcyjnym. Pomaga w realizacji ważnej dla pedagogiki zasady poglądowości. Dzięki możliwości swobodnej obserwacji i interpretacji zabytków dokonuje się aktywizacja spostrzeżeniowych i wyobrażeniowych schematów poznawczych uczniów, ukształtowanych w szkole i poza nią. Pozwala to młodym ludziom zrozumieć, że historia dotyczy żywych ludzi, a nie wymyślonych opowieści. Przybliża sferę pojęć, symboli i znaczeń zmieniających się zależnie od perspektywy, z jakiej są widziane (...)
Organizując współpracę szkół z muzeami, warto mieć świadomość pewnych zmian, jakie zachodzą obecnie w polskim muzealnictwie lub w jego otoczeniu. Dokonują się one za sprawą rozwoju badań naukowych oraz przemian kulturowych, które przyniósł rozkwit demokracji w świecie, postmodernizm i rozwój nowoczesnych technologii. Ich znajomość pozwoli na skonkretyzowanie celów i efektów kształcenia.
 
Muzea percepcyjne
Współczesne muzea, realizując swoje zadania, preferują dwa modele edukacyjne: percepcyjny i partycypacyjny. Rzecz jasna, są one tylko ramą, w której mieści się wiele form pośrednich. 
Percepcyjny model działalności muzealnej nawiązuje do tradycji. Konserwuje przekonanie, że muzea są „świątyniami pamięci”, „kamieniami pamiątkowymi”, a muzealnicy niezastąpionymi ekspertami od zagadnień, którymi profesjonalnie się zajmują. Jest to model odwołujący się do dyskursu reproduktywnego. Jego przeciwnicy twierdzą, że tego typu muzea operują przestarzałymi koncepcjami i narzędziami oddziaływania. Sugerują, że tak traktowany przekaz muzealny dokonuje się głównie w sferze wiedzy i prostych emocji. Tworzy przez to archaiczny system uczestnictwa. Odbywa się on w ograniczonej przestrzeni poznawczej. Organizatorzy wystaw całkowicie nad nią panują. Wyznaczają nawet trasy zwiedzania, często nie dając możliwości wyboru drogi między obiektami. Stosują jednolitą i linearną narrację naznaczoną nadmiernym mentorstwem. Muzea te dążą do administrowania wiedzą, instytucjonalizacji pamięci, tworzenia „kompletnej kolekcji” zbiorów, spełniania funkcji fotografii określonych czasów lub spraw. Preferowana tematyka wystawiennicza, w odróżnieniu od tendencji w kulturze i nauce, rzadko się zmienia. Muzea eksperckie często traktują odwiedzających jako „kłopotliwych przybyszów” lub co najwyżej gości, którym należy się muzealnicza „usługa”. Zdaniem krytyków muzeum percepcyjne w rzeczywistości niczego nie wyjaśnia, samo wymaga wyjaśnienia. Do tego typu placówek należą głównie duże muzea sztuki. Wymieńmy tu chociażby Zamek Królewski w Warszawie.
 
Muzea partycypacyjne
Inny model uczestnictwa kreują muzea typu partycypacyjnego. Dążą one do angażowania zwiedzających w odkrywanie, interpretowanie, przeżywanie i upamiętnianie. Starają się podążać za zmieniającą się rzeczywistością społeczną, a nie utartą teorią muzeologiczną23. W tym celu łączą wiedzę z kilku dziedzin życia. Wymaga to dopuszczania różnych teorii dydaktycznych i narracji alternatywnych (Co by było, gdyby…?), a nawet instalacji artystycznych24. Zbiory muzealne stają się w nich częścią koncepcji, nie kolekcji. Zostają zintegrowane z przekazem ustnym, filmowym, muzycznym, kartograficznym, modelami, symulacjami, w których widz ma swoje istotne miejsce, czas na wątpliwości i dyskusję. W muzeach partycypacyjnych perspektywa formalistyczna (uczenie o obiektach) została zastąpiona perspektywą refleksyjną (uczenie przez obiekty). W nowej optyce wiedza o obiektach, zabytkach przestała być bowiem równoważna z wiedzą historyczną. Taką placówką jest Muzeum Powstania Warszawskiego. W tej grupie jest też Państwowe Muzeum na Majdanku, które organizuje swoją aktywność dydaktyczną w ramach twórczo rozwijanej przez siebie pedagogiki pamięci. Dla nauczycieli jest to teoria warta poznania, gdyż może mieć swoje zastosowanie również w innych sytuacjach dydaktycznych.
 
Muzea poszukujące
Wśród tak definiowanych placówek funkcjonuje wiele muzeów poszukujących swego indywidualnego oblicza. Jak wynika z Raportu o stanie edukacji muzealnej w Polsce, przygotowanego w latach 2009–2011, muzea te nie zatrudniają na ogół historyków z gruntownym przygotowaniem pedagogicznym. Kreują oni intuicyjnie programy swoich działań. Choć często deklarują dystans do edukacji szkolnej, powielają jej doświadczenia. Ukierunkowanie na nowoczesność ma przeważnie uatrakcyjnić pobyt w placówce. W wypadku tego rodzaju instytucji nauczyciele organizujący wizyty w muzeum powinni wyjątkowo precyzyjnie określać swoje potrzeby dydaktyczno-wychowawcze. Muzealnicy mogą proponować zajęcia prowadzone za pomocą wypracowanych przez siebie metod, form i środków dydaktycznych, powinni jednak pozostawić nauczycielowi dużą autonomię w formułowaniu koncepcji lekcji w muzeum. Dzięki temu zostanie ona wkomponowana w szerszy kontekst tematyczny i dydaktyczny.
 
Na co powinien uważać nauczyciel?
Nauczyciele, planując współpracę szkoły z muzeami, powinni zastanowić się nad tym, jaką funkcję w nowoczesnej edukacji historycznej powinniśmy nadawać obiektom muzealnym. Wiele wskazuje na to, że dziś przypisujemy rzeczom zbyt duże znaczenie. Zajmują one pozycję autonomiczną i pierwszorzędną. Czasem nawet rzeczy zaczynają sterować procesem nauczania i uczenia się. Zapominamy, że każdy obiekt jest tylko częścią interpretacji wystawienniczej. Inaczej prezentuje się on na wystawie, a inaczej poza nią. Będąc w życiu jednym z wielu zwykłych przedmiotów, w muzeum staje się czymś wyjątkowym, czasem urasta do pierwszoplanowej lub symbolicznej roli. Zauważmy, że w metalowej misce eksponowanej w obozie koncentracyjnym nie znajdziemy niczego wyjątkowego. Wyprodukowano ją poza obozem. Być może nie była nawet w nim używana. Nie ma większej wartości materialnej ani artystycznej. W koncepcji wystawienniczej zajmuje jednak ważne miejsce, ponieważ nadajemy jej określone znaczenie. Jest więc drogocennym eksponatem tylko intencjonalnie (intencja organizatora i uczestnika wystawy). Przy takim rozumowaniu – zauważa Anna Ziębińska-Witek z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie – magazyny muzealne nie są magazynami obiektów, lecz rezerwuarami znaczeń. Każe to nam traktować obiekty jako części szerszej koncepcji edukacyjnej. Swoją wartość poznawczą, kształcącą i wychowawczą zachowują one tylko w określonym kontekście. 
Kolejnym istotnym elementem w edukacji muzealnej jest model komunikacyjny, który występuje w relacjach między kustoszami wystaw a jej użytkownikami. Sytuacja, w której przekaz jest w pełni kontrolowany przez muzeum, jest współcześnie trudna do zaakceptowania. Model „transmisyjny”, w którym wiadomość przebiega wprost od wszechwiedzącego nadawcy do biernego odbiorcy, już się przeżył. Dziś komunikacja powinna być dwustronna. „Kłopotliwego przybysza” czy gościa powinien zastąpić użytkownik muzeów, którego należałoby traktować podobnie jak użytkownika bibliotek, archiwów lub internetu. Odwiedzający muszą być podmiotami wiedzy, a nie „oczami” do oglądania gablot czy obiektami administrowania. Muzeum ma reprezentować społeczności i kultury, a nie je tworzyć. Powinno budować przestrzeń otwartą na interakcje, pytania, wątpliwości i polemiki. W takim porządku zabytki pełnią funkcję medium w relacji między nadawcami a odbiorcami, a ekspozycje stają się wspólnymi rdzeniami różnych dyskursów, „strefami kontaktu” (aktu porozumienia międzyludzkiego) ludzi, którzy uświadamiają sobie w muzeum, co ich łączy. Postulowany model rewaloryzuje więc pozycję społeczności odwiedzającej muzea. Nauczycielowi gwarantuje pozycję animatora edukacji.
 
Więcej przeczytacie w artykule Andrzeja Stępniaka „Czy muzea są przyjaciółmi współczesnej edukacji? Nowe czasy“ w wydaniu 4/2014 „Wiadomości Historycznych“. 

Powrót