ASPress - czasopisma pedagogiczne


ARCHIWUM WYDAŃ CYFROWYCH
       
Język Niemiecki



Wydania z lat 2009-2016 dostepne są w wersji elektronicznej jako pliki PDF. Są one identyczne z wersjami drukowanymi. Jednakże nie zawierają materiałów, które były na płytach CD/DVD dołączanych do niektórych wydań drukowanych.
W wersji drukowanej dostepne jest tylko jedno wydanie - 3/2016.
Więcej


Zbiór 52 felietonów poświęconych współczesnej Polsce, Polakom, polityce, roli telewizji i mediów we współczesnym świecie, globalizacji i konsekwencji wynikającej z naszego otwarcia na świat.
Wydanie w postaci pliku PDF
Cena 10 zł.
Zamów


Książka o podróżach, poznawaniu, odkrywaniu i podbijaniu świata, o pokonywaniu kolejnych horyzontów ludzkiego rozwoju. Ludzie wędrują od wieków, zawsze chcieli zobaczyć, co jest za kolejną rzeką, górą, morzem, za nowym horyzontem. Ta wędrówka pozwoliła najpierw poznać naszą planetę, a dziś już zaprowadziła człowieka poza granice Układu Słonecznego. Kim są ci, którzy zmieniają historię świata? Dlaczego Krzysztof Kolumb odkrył Amerykę, a Mikołaj Kopernik „poruszył” Ziemię?
Wydanie w postaci pliku PDF.
Cena 10 zł.
Zamów

Wydanie drukowane



Historia powstania  * Dane techniczne * Słynne rajdy * Rozwiązania konstrukcyjne

Pierwszy pojazd z napędem na obie osie skonstruowano w 1824 r. a więc ponad pól wieku wcześniej od samochódu. Jednak dopiero wojskowi amerykańskiej armii jako pierwsi chcieli mieć pojazd, który pojedzie każdą drogą, pokona głębokie rowy  i wyposażony będzie we wciągarkę, tak by mógł poruszać się w każdym terenie.
Cena 10 zł.
Zamów

Wydania specjalne "Geografii w Szkole"

2011

2010

2009

2008


Cena kompletu wydań 50 zł
Cena jednego wydania 10 zł
Zamów



Nowość!


Więcej

Artykuły archiwum

08.02.2017

Gwiazdozbiory Arabów

Wszyscy (lub prawie wszyscy) kojarzą z Arabami nasz system zapisu cyfr.  Jednak już tylko nieliczni wiedzą, że arabskie pochodzenie ma aż ⅔ nazw gwiazd na naszym niebie, arabska wiedza astronomiczna była zaś w przeszłości równie bogata jak wiedza grecka czy babilońska, bo w dużej mierze właśnie na ich osiągnięciach była oparta. 
Podobnie jak na całym świecie była wykorzystywana do przewidywania pór roku, planowania prac rolnych i hodowli zwierząt (określania początku pory deszczowej, a więc ustalania, kiedy pojawia się roślinność na pastwiskach) oraz do odnajdywania drogi na piaszczystej, pozbawionej punktów orientacyjnych pustyni, po której wędrówka bardzo przypomina żeglugę po oceanie. 
Po nastaniu islamu trzeba było umieć przewidywać nów Księżyca (od pierwszego zauważenia jego „młodego” sierpa liczono nowe miesiące), początek i koniec ramadanu, określać daty świąt, a wreszcie – przynajmniej w przybliżeniu – kierunek, w którym znajduje się Mekka. To wszystko wymaga umiejętności, więc w czasach, gdy w Europie niemiłościwie panujący Kościół blokował wszelki postęp (…) – Arabowie rozwijali matematykę, astronomię i inne nauki, w efekcie to dzięki nim zachowała się, przynajmniej w części, wiedza starożytnych i to m.in. z ich prac korzystali później uczeni renesansu. Choćby z arabskiego tłumaczenia Almagestu Ptolemeusza. Z ich języka pochodzą słowa: azymut, zenit, nadir czy almukantarat (czyli równoleżnik na sferze niebieskiej). 
Ale dziedzictwo arabskie jest obecne w naszej kulturze w dużo większym zakresie, bo to również kawa, współczesne wersje szachów i mydła, łuk ostry w architekturze, pióro wieczne, wał korbowy, czeki, precyzyjne narzędzia chirurgiczne… I nie możemy zapomnieć o procesie destylacji wykorzystywanym m.in. do wytwarzania napoju, bez którego wielu Polaków życia sobie nie wyobraża.
Astronomia arabska, podobnie jak europejska, miała różne okresy rozwoju. Na przykład w czasie przedislamskim, w którym Babilończycy i Grecy rozwijali skomplikowane modele matematyczne do opisu ruchów ciał niebieskich, Arabowie opierali się przede wszystkim na obserwacjach. Potem, z powodów wymienionych wyżej, matematyka także stała się ważna. Z kolei VIII w. n.e. i początek IX to intensywne tłumaczenie na język arabski literatury hellenistycznej, indyjskiej i tablic astronomicznych Sasanidów. Kiedy tłumaczono pierwsze teksty z języka indyjskiego (po 770 r. n.e.), postarano się nawet o nadzór tamtejszego astronoma (np. zamiast cięciw łuku stosowanych do opisu kątów przez Greków przejęto od Hindusów funkcję sinus). 
Kolejne dwa stulecia to wręcz burzliwy rozwój nauki. Na pewno uczonym pomagało to, że (powiedzcie to naszym decydentom!) ówcześni kalifowie nie tylko sponsorowali ich działalność, lecz także dbali, by cieszyła się odpowiednim prestiżem. To właśnie wtedy oprócz eksperymentów i obserwacji Arabowie docenili w astronomii również matematykę. Powszechnie zaakceptowali model Ptolemeusza, ale nie przeszkadzało im to w krytycznych dyskusjach na jego temat i w poszukiwaniu ulepszeń. Pierwszą taką dużą pracę napisał niejaki Zij al-Sindh w roku 830, publikując tablice ruchów Słońca, Księżyca i znanych wtedy pięciu planet. Zapoczątkowała ona nowe podejście do nauki: nie tylko tłumaczymy dzieła innych i przyjmujemy rzeczy już odkryte, lecz także sami próbujemy stworzyć coś nowego.
Kapitalnym przykładem osiągnięć tamtego okresu jest zbudowanie urządzenia zwanego Tusi-couple. Składało się ono z pary kół, z których jedno poruszało się wewnątrz drugiego, dwukrotnie większego, a stanowiło mechaniczną ilustrację twierdzenia geometrycznego, zwanego dziś twierdzeniem Kopernika (jeśli mały okrąg toczy się bez poślizgu wewnątrz dwukrotnie większego, to jego dowolny, lecz ustalony punkt porusza się dokładnie wzdłuż którejś ze średnic tego większego; innymi słowy – ruch obrotowy zamienia się w oscylacje). Z kolei w 850 r. al-Farghani napisał Kompendium nauki o gwiazdach, które podsumowywało kosmografię Ptolemeusza, ale i uzupełniało ją o odkrycia wcześniejszych arabskich badaczy, np. poprawił wartości nachylenia ekliptyki, ruchu precesyjnego apogeów orbit Księżyca i Słońca (przecież wierzono wtedy, że to Ziemia jest w środku Wszechświata) oraz obwodu Ziemi. Dzieło zyskało znaczny rozgłos w świecie islamu, a nawet zostało przetłumaczone na łacinę. 
 
Okres od roku 1025 do 1450 nazywany jest wiekiem złotym. Charakteryzował się dalszą krytyczną dyskusją nad modelem Ptolemeusza (choć nie kwestionowano samych jego założeń), teraz jednak połączoną z próbami sformułowania modeli własnych: alternatywnych i dokładniejszych. Na przykład wskazano ekwant Ptolemeusza jako przyczynę problemów, a nawet proponowano rozwiązanie. Anonimowa praca Podsumowanie odnośnie do Ptolemeusza wyszczególnia całą listę zarzutów. 
Arabscy uczeni wnieśli też istotny wkład w rozwój astronomii sferycznej. Jeśli chodzi o uczonych spoza astronomii, to warto wspomnieć o słynnym (właściwie do dziś!) medyku Awicennie i jego książce Kanon nauki medycznej. Księga leczenia. To właśnie on upowszechnił stosowanie pijawek przystawianych nawet do podstawy bolących zębów i… polecał dokładnie, ale ostrożnie je myć. Zęby, nie pijawki.
Niestety, po roku 1450 rozpoczął się – i trwał aż do końca XIX w. – okres stagnacji, podczas którego wprawdzie astronomię nadal z zapałem praktykowano, ale dramatycznie zmniejszała się innowacyjność i odkrywczość prac. Pewnie nie bez wpływu był tu upadek Konstantynopola i późniejsze, niekoniecznie pozytywne oddziaływania europejskie.
W prowadzeniu badań pomagały wielkie obserwatoria astronomiczne budowane już od X w. n.e., których pozostałości jeszcze w dzisiejszych czasach budzą uzasadniony podziw, oraz cała gama takich przyrządów jak sekstanty, kwadranty i astrolabia. Precyzja ich wykonania była doprawdy zdumiewająca, no i musiały zostać przystosowane do potrzeb islamu, a więc wyznaczania okresu ramadanu, godzin modlitw i kierunku Mekki. Niejaki al-Zargali zbudował w Andaluzji nawet astrolabium, które mogło działać wszędzie, niezależnie od położenia geograficznego obserwatora (znane później w Europie jako saphea). 
Równie niezwykły był przyrząd zwany qibla – swoisty kompas służący wiernym, gdziekolwiek by się nie znajdowali, właśnie do odnajdywania kierunku Mekki. Mamy jeszcze ekwatorium – urządzenie do mechanicznego, bez obliczeń, przewidywania pozycji Słońca, Księżyca i planet – oraz wiele udoskonaleń w budowie zegarów słonecznych, ważnych dla wyznaczania godzin modlitw i często umieszczanych w tym celu na świątyniach.
Po świecie krąży do dziś około 10 tys. egzamplarzy dawnych prac arabskich uczonych, w części są to jeszcze (niezwykle cenne, choćby same w sobie) rękopisy. Niestety, w większości nie są skatalogowane i w każdej chwili mogą bezpowrotnie i z nieocenioną stratą dla badaczy zaginąć. 
Jeśli zaś chodzi o gwiazdozbiory, to część, i owszem, została zapożyczona z Babilonu, jednak wiele wymyślili również sami Arabowie. Wyróżnia się tu zwłaszcza arabski Lew, a właściwie Super-Lew, przy którym grecki to zwykły kiciuś. Obejmował, oczywiście, naszego Lwa, ale też Bliźnięta, Pannę i Małego Psa. Możliwe, że i ten gwiazdozbiór przywędrował z Babilonu, ale jeszcze wtedy, gdy wyróżniano tam dopiero pierwsze wielkie konstelacje zodiakalne, co w jakimś stopniu świadczy o ich pierwotnych rozmiarach (pisałem o tym przy omawianiu gwiazdozbiorów mezopotamskich). 
O podobnych, stosunkowo wczesnych zapożyczeniach może świadczyć fakt, że np. Rak był znany w świecie arabskim jako Krab. Choć Arabowie zaadaptowali konstelacje zodiakalne, nie akceptowali (a przynajmniej nie wszyscy) ich znaczenia jako wyznaczników przyszłości ludzi i narodów. 
Astronomia, i owszem, cieszyła się (do dziś się to nie zmieniło) szacunkiem jako nauka o ciałach niebieskich, astrologia natomiast była uważana za dziedzinę sprzeczną z naukami proroka, bo wiedzę o losach świata ma, zgodnie z nimi, posiadać tylko sam Allach. Taka była wersja oficjalna, bo w życiu prywatnym każdy mógł bez problemów kupić sobie na większym targowisku horoskop, a rady astrologów zasięgano przy zakładaniu nowych miast (nawet stołecznego Bagdadu) czy planowaniu wypraw wojennych. Niektórzy kalifowie zabraniali podobnych praktyk pod groźbą surowych represji, ale wkrótce ich następcy rezygnowali ze stosowania zakazów.
Wędrujący, często w nocy, przez pustynię Negew i szukający drogi Beduini nie mogli nie zauważyć stałości położenia Gwiazdy Polarnej, a także okrążającego ją i również nigdy nie zachodzącego Wielkiego Wozu. Jednak na tamtych szerokościach geograficznych w najniższym dobowym położeniu dosłownie ślizga się on po północnym horyzoncie, więc dostrzeżenie trzech par niezbyt jasnych gwiazd tworzących łapy Wielkiej Niedźwiedzicy jest trudniejsze, dlatego też Arabowie nie widzieli tam niedźwiedzi, lecz wielkie Mary pogrzebowe (skrzynia Wozu). Na tych marach wieziony jest mężczyzna… zamordowany przez Gwiazdę Polarną. Jego córki, idące przed marami (dyszel Wozu), zostały zmuszone do niekończącego się okrążania bieguna, żeby nie mogły się zemścić na Gwieździe. A najśmieszniejsze jest to, że podejrzana o zbrodnię była trzecia co do jasności gwiazda nieba – Canopus (α Kila). Gwiazda musiała więc uciekać. To właśnie dlatego znajduje się dziś tak daleko na południowym niebie i od jej wschodu do zachodu widoczna jest dla Beduinów najwyżej przez dwie godziny (…)
 
 
Więcej przeczytacie w artykule Janusza Rokity „Jak powstawały współczesne konstelacje – cz.2” w najnowszym wydaniu (4/2015) „Fizyki w Szkole”.

Powrót