ASPress - czasopisma pedagogiczne


ARCHIWUM WYDAŃ CYFROWYCH
       
Język Niemiecki



Wydania z lat 2009-2016 dostepne są w wersji elektronicznej jako pliki PDF. Są one identyczne z wersjami drukowanymi. Jednakże nie zawierają materiałów, które były na płytach CD/DVD dołączanych do niektórych wydań drukowanych.
W wersji drukowanej dostepne jest tylko jedno wydanie - 3/2016.
Więcej


Zbiór 52 felietonów poświęconych współczesnej Polsce, Polakom, polityce, roli telewizji i mediów we współczesnym świecie, globalizacji i konsekwencji wynikającej z naszego otwarcia na świat.
Wydanie w postaci pliku PDF
Cena 10 zł.
Zamów


Książka o podróżach, poznawaniu, odkrywaniu i podbijaniu świata, o pokonywaniu kolejnych horyzontów ludzkiego rozwoju. Ludzie wędrują od wieków, zawsze chcieli zobaczyć, co jest za kolejną rzeką, górą, morzem, za nowym horyzontem. Ta wędrówka pozwoliła najpierw poznać naszą planetę, a dziś już zaprowadziła człowieka poza granice Układu Słonecznego. Kim są ci, którzy zmieniają historię świata? Dlaczego Krzysztof Kolumb odkrył Amerykę, a Mikołaj Kopernik „poruszył” Ziemię?
Wydanie w postaci pliku PDF.
Cena 10 zł.
Zamów

Wydanie drukowane



Historia powstania  * Dane techniczne * Słynne rajdy * Rozwiązania konstrukcyjne

Pierwszy pojazd z napędem na obie osie skonstruowano w 1824 r. a więc ponad pól wieku wcześniej od samochódu. Jednak dopiero wojskowi amerykańskiej armii jako pierwsi chcieli mieć pojazd, który pojedzie każdą drogą, pokona głębokie rowy  i wyposażony będzie we wciągarkę, tak by mógł poruszać się w każdym terenie.
Cena 10 zł.
Zamów

Wydania specjalne "Geografii w Szkole"

2011

2010

2009

2008


Cena kompletu wydań 50 zł
Cena jednego wydania 10 zł
Zamów



Nowość!


Więcej

Artykuły archiwum

07.09.2018

Jambo, czyli witajcie w Kenii

Mombasa nocą sprawia przygnębiające wrażenie. W ciemności straszą obskurne wielopiętrowe domy. Puste stragany z blachy, patyków, liści palmy kokosowej, wyglądają jakby dotknął je jakiś kataklizm.
 
Mombasa nocą sprawia przygnębiające wrażenie. W ciemności straszą obskurne wielopiętrowe domy. Puste stragany z blachy, patyków, liści palmy kokosowej, wyglądają jakby dotknął je jakiś kataklizm. Im bliżej centrum tym więcej jest otwartych sklepów, barów, warsztatów mimo późnej pory. Ulica żyje, ludzie zajęci są swoimi sprawami. Nikt nie zwraca uwagi na brud i śmieci. Jesteśmy w innym świecie.

 

W dzień te ponure ulice zmieniają się w jeden wielki kolorowy bazar. Stragany są pełne jaskrawych ubrań, chust, owoców, przypraw, wyrobów rękodzieła. Cała miasto żyje handlem, każdy coś chce komuś sprzedać. Barwy ulicy dodają ludzie ubrani w różnorodne stroje: kolorowe afrykańskie sukienki spotykają się z czarnymi abajami, błękitnymi burkami muzułmanek, galabije mijają się z białymi koszulami, ale najwięcej jest t-shirtów. Kolorowy tłum przysłania wszystko – biedne sklepiki, rachityczne stragany, plastikowe śmieci. Całe ulice tętnią życiem. Trzykołowe tuk-tuki, rowery, matatu, samochody, skutery ogarnęła gorączka ruchu, tylko kozy i krowy zdają się nie zauważać tej falującej rzeki ludzi i pojazdów. Tu każdy ma coś do sprzedania, albo coś już kupił i… niesie na głowie – nawet materac, kiść bananów lub wiązkę chrustu.

Okno na Daleki Wschód

Szacuje się, że Mombasa liczy od 1 do 1,5 mln mieszkańców, ale ilu ich jest nikt dokładnie nie wie, bo nikt ich nie policzył. W większości dzielnic nie ma adresów. W mieście krzyżują się wpływy kultur arabskiej, brytyjskiej, hinduskiej, portugalskiej i oczywiście afrykańskiej, co widać to po różnorodnych stylach architektonicznych w centrum miasta, po ubiorach i po świątyniach – meczety sąsiadują tu z kościołami a te ze świątyniami buddyjskimi. Świątynie, banki, salony samochodowe i stacje benzynowe wyróżniają się względną schludnością i czystością.

Mombasa w języku suahili oznacza – miasto wojny. Przekonał się o tym pierwszy Europejczyk, który tu dotarł morską drogą – portugalski żeglarz Vasco da Gama i chciał je sobie podporządkować. Nie udało się i pierwszą faktorię założył w sąsiedniej Malindi. Portugalczycy potrzebowali kilkudziesięciu lat zanim podbili miasto i wybudowali tutaj największą na wschodnim wybrzeżu Afryki twierdzę nazwaną Fort Jesus. Czy Jezus byłby z tego dumny, to inna sprawa… Dziś twierdza jest zabytkiem wpisanym na Listę światowego dziedzictwa UNESCO i jedną z atrakcji turystycznych miasta.

Miasto założyli w XI w. kupcy arabscy. Było pomostem między Afryką kontynentalną a krajami arabskimi i Dalekiego Wschodu. Kiedyś handlowano tu kością słoniową, skórami, niewolnikami, złotem, drewnem dziś głównymi towarami eksportowymi Kenii jest herbata, owoce, kawa, kwiaty, a importowanymi – ropa naftowa, chemikalia, maszyny przemysłowe. Żaglowe arabskie łodzie dau zastąpiły kontenerowce, a połowa importu pochodzi obecnie z Chin i Indii.

Mombasa położona jest na rafie koralowej w estuarium rzek oddzielających miasto od stałego lądu od północy przez Port Tudor i strumień Tudor, a od południa przez Kilindini i port Reitz. Na północy i zachodzie ponad rzekami i kanałami zbudowano mosty, na południu kursują promy. Przeprawa promowa przez 500-metrowy kanał jest drugą atrakcją miasta. Cztery promy naprzemiennie wożą pojazdy i ludzi – ludzi bezpłatnie. Jak się ma szczęście można wjechać na prom po kilkunastu minutach, ale jak się ma pecha i jest odpływ – czeka się nawet trzy, cztery godzinny. W 1994 r. doszło do tragedii – 40 metrów od brzegu prom przewrócił się, zginęło wówczas 272 osób.

Afryka znana i nieznana

Przez trzy wieki po wielkich odkryciach geograficznych kontynent afrykański nie wzbudzał większego zainteresowania Europy, poza pasem przybrzeżnym i handlem niewolnikami na zachodnim wybrzeżu. Tam swoje faktorie budowali Portugalczycy, a później Anglicy, Francuzi, Holendrzy, Belgowie, a nawet Niemcy (…)

Koniec XIX wieku był prawdziwym wyścigiem o afrykańskie kolonie. 2/3 kontynentu zajęła Anglia i Francja. Pozostałą cześć podzieliły między sobą Niemcy, Hiszpania, Włochy, Belgia i Portugalia. Jedynie dwa kraje pozostały niepodległe – Etiopia i utworzona przez amerykańskich niewolników Liberia.

Wyzwalanie się spod kolonializmu przybrało na silne po II wojnie światowej, a jego apogeum przypada na początek lat 60. XX wieku. Wtedy to niepodległość odzyskało 38 państw afrykańskich

Zanim w 1963 r. Kenia wyzwoliła się spod angielskiego panowania Anglicy zbudowali linię kolejową z Mombasy do Jeziora Wiktorii. Na końcowym odcinku zamieszkali Hindusi, których w liczbie 6 tys. sprowadzono jako wykwalifikowaną siłę roboczą. Tak powstało miasto Nairobi, które jest dziś stolicą kraju. Potem biali koloniści zajmowali najlepsze ziemię pod uprawę kawy i herbaty, spychając miejscowe plemienia na mniej żyzne ziemie i do rezerwatów. Było to przyczyną wielu konfliktów i doprowadziło w 1952 r. do zbrojnego powstania Mau-Mau, które zostało krwawo stłumione przez Anglików w 1956 r. choć nie jest to do końca prawdą. Wiele oddziałów ukrywało się w buszu, niektóre przeszły za granicę. Dopiero w 1962 r. po odzyskaniu niepodległości powstańcy Mau-Mau złożyli broń.

Szacuje się, że w wyniku walk, pacyfikacji, epidemii, głodu i tortur w obozach koncentracyjnych zginęło około 90 tys. osób, niektóre szacunki mówią nawet o 130-300 tys. Przez blisko 60 lat Anglia nie przyznawała się do zbrodni popełnionych na powstańcach. Co ciekawe większość z nich stanowili żołnierze walczący w armii brytyjskiej w czasie II wojny światowej. Dopiero w 2012 r. prywatny pozew czterech obywateli Kenii sprawił, że Anglicy wypłacili 30 mln funtów na fundację pomagającą ofiarom powstania Mau-Mau, szacując liczbę ofiar na 11,5 tys.

Po odzyskaniu niepodległości Kenia wybrała własną drogę – postawiła na niezależność. Nie poddała się popularnym wśród krajów odzyskujących wolność wpływom marksistowskim i ZSRR, zachowała też dystans do USA i krajów kapitalistycznych, choć siłą rzeczy wiele interesów łączyło ją nadal z Anglią i łączy po dziś. Dziedzictwo angielskiej kolonizacji przejawia się dziś m.in. w ruchu lewostronnym, w nazwie waluty – szyling (angielska moneta do 1971 r.), czy w „brytyjskich” gniazdkach elektrycznych (typ G) i najliczniejszej grupie angielskich turystów.

Turystyka i moda, czyli safari

Gdziekolwiek znajdziecie się w Kenii natraficie na ofertę safari. Wcześniej czy później dorwie was też agent i będzie zachęcał najlepszą ceną. Safari jest bez wątpienia najlepszym towarem eksportowym. Krwawe polowania skończyły się w Kenii w 1977 r. Myśliwi uważają, że ze szkodą dla ludzi i zwierząt. Kontrolowany odstrzał regulował wielkość populacji stada, a ludność miała z tego dochody oraz mięso i skóry. Ten argument jest wątpliwy, bo kenijskie plemiona nie jadły mięsa z dzikich zwierząt.

Dzika przyroda jest jednym ze skarbów w Afryce. Już dawno zauważono, że trzeba chronić i czerpać z niej zyski. Pierwszy park narodowy w Kenii Nairobi National Park powstał w 1946 r. na obrzeżach stolicy. Największy park – Tsavo liczy ponad 22 tys. km2! Dla porównania wszystkie 23 parki narodowe w Polsce liczą 3,2 tys. km2.

Obecnie ochroną i zarządzaniem dziką przyrodą zajmuje się Kenya Wildlife Serwis, państwowa instytucja utworzona w 2013 r. Zarządza ona 23 parkami narodowymi lądowymi, 4 parkami morskimi, 28 rezerwatami, 4 sanktuariami (rezerwaty/siedliska). Dba też o rozwój turystyki – 21% przychodów dewizowych Kenii i 12% PKB to wpływy z turystyki.

Kenijczycy szczycą się tym, że w ich parkach żyje wielka piątka Afryki – słoń, lew, lampart, nosorożec i bawół. Termin ten wymyślili wprawdzie myśliwi kierując się własnym kryterium – trudnością upolowania, ale stał się symbolem dzikiej przyrody i każdy uczestnik safari stawia sobie za cel zobaczyć tę piątkę (…)

Człowiek, przyroda i biznes

Afryka jest kontynentem, który ma obecnie największy potencjał rozwojowy, tak jak kilka dekad temu miała Azja. Tu znajdują się największe rezerwy surowcowe, potencjalnie najwięcej ziemi uprawnej i stosunkowo tania siła robocza. Najszybszy wzrost gospodarczy notują te kraje, w których odkryto złoża ropy naftowej, jak Nigeria, Libia, Algieria, Ghana czy Egipt.

Kenia nie ma bogatych złóż surowcowych. Jej rozwój oparty jest na rolnictwie, ogrodnictwie i turystyce. To stanowi cywilizacyjną pułapkę. Rozwój rolnictwa musi się odbywać kosztem dzikiej przyrody i zmiany życia jej mieszkańców – plemion wiodących koczowniczy tryb życia.

Człowiek i zwierzęta w Afryce walczą o tereny, walczą z suszami i powodziami, walczą też ze sobą. Kłusownictwo, po broni i narkotykach, jest na trzecim miejscu, jeśli chodzi o skalę dochodów z przemytu. Dochody z kości słoniowej służą do zakupu broni dla grup przestępczych i terrorystycznych. Giną nie tylko zwierzęta. Giną też ludzie, zarówno kłusownicy, jak i strażnicy. Z informacji KWS wynika, że w 2014 r. zginął jeden strażnik, kłusownicy zabili 164 słoni (rok wcześniej 302), aresztowano i oskarżono 1430 osób, zarekwirowano 50 sztuk broni i liczne trofea myśliwskie.

Szacuje się, że na początku XX wieku w Afryce żyło od 5 do 10 mln słoni. Obecne szacunki mówią o 470–500 tys. Zakaz polowań sprawił, że populacja niektórych gatunków zwierząt zwiększyła się ponad możliwości zdobycia pokarmu i w efekcie zwierzęta masowo padały z głodu. Inne zwierzęta zaczęto tępić, gdyż wyrządzały szkody w stadach bydła hodowanych przez tubylcze plemiona i na plantacjach.

Legalne odstrzały dzikich zwierząt są nadal w modzie i cieszą się wielkim powodzeniem na całym świecie. Jak wielki jest to biznes świadczy fakt, że w RPA amerykański myśliwy Corey Knowlton wylicytował cenę 350 tys. dolarów USA za tropienie i odstrzał czarnego nosorożca w Tanzanii. Walter Palmer, amerykański dentysta zabił lwa – Cecil, symbol Parku Narodowego Hwange w Zimbabwe za 55 tys. dolarów. Świat był oburzony, ale Palmer nie poniósł kary, bo zrobił to legalnie. Na stronach internetowych firmy oferują odstrzał słoni w RPA za 21 tys. USD, lwa za 22 tys. W wielu krajach powstały prywatne farmy zwierząt hodowanych dla potrzeb myśliwych.

Kłusownictwo, ale też zabieranie dzikich terenów pod uprawy rolne, susze, powodzie są największym zagrożeniem dla wielu gatunków. Szacuje się, że rocznie na świecie kłusownicy zabiją ok. 40 tys. słoni. Za 10-15 lat w wielu miejscach ich już nie będzie. Obyśmy się mylili…

Więcej przeczytacie w artykule Józefa Szewczyka „Jambo, czyli Kenia” w najnowszym wydaniu (3/2016) „Geografii w Szkole”

Fot. autor i Fotolia 

Powrót